Powrót do Breslau – „Mock” Marka Krajewskiego

book-1659717_640-1

Książki Marka Krajewskiego to nie są zwyczajne kryminały. Jak na klasykę gatunku przystało, czyta się je świetnie i jednym tchem, akcja płynie wartko i nie raz nas zaskakuje, nie pozwalając się oderwać od książki na dłużej. Jest zbrodnia, są przestępcy, jest i dobro, które nie zawsze zawsze zwycięża; mało tego – nawet granice miedzy złem a dobrem bywają tak płynne, że niejeden czytelnik zagubić się w niuansach szarości.

Czytelnik świadkiem zbrodni

Jednym z sekretów sukcesu pisarstwa Krajewskiego jest osadzenie fabuły w dobrze odzwierciedlonych momentach historii i dokładnie oddanych realiach topograficznych. Kto czyta jego kryminały, ten zagłębia się w fabułę i wędruje po śladach zbrodniarzy, ale też nieuchronnie odczuwa klimat wycinka historii, z którym autor postanowił się zmierzyć. A śledząc postępy w śledztwie głównego bohatera, razem z Eberhardem Mockiem błądzi uliczkami i rynsztokami dawnego Breslau, czuje zapach suto zakrapianych alkoholem posiłków, którymi raczono się w ówczesnych jadłodajniach. Niejeden czytając, zgłodnieje i westchnie z cicha za minionymi czasami wątrobianek, gęsich szyjek i szynek wędzonych, jakich dziś już nie uświadczysz. A idąc ulicami dzisiejszego Wrocławia, łatwo odnaleźć miejsca, którymi wędrował niegdyś sam Mock.

Najnowsze dzieło Krajewskiego

Premiera najnowszej książki, zatytułowanej po prostu „Mock„, dokłada kolejne smaczki do historii naszego bohatera,wówczas trzydziestoletniego. Odkrywamy nowe tajemnice, cofając się do 1913 roku. Wydarza się zbrodnia makabryczna i budząca wiele domysłów. Skojarzenia mitologiczne, podejrzenia kierowane w stronę Żydów, masonów, Ligi Pangermańskiej… Śledztwo zatacza coraz szersze tory i sam tytułowy wachmistrz widzi przed sobą szanse na upragniony i wyczekany awans do wydziału kryminalnego albo… spektakularny upadek, jeśli rytualny mord tuż przed spektakularnym otwarciem Hali Stulecia i wizytą samego cesarza nie zakończy się zdobyciem dowodów i aresztowaniem zbrodniarza.

Eberhard i… kobiety

Na kartach książki towarzyszy Mockowi kobieta. Prawdziwa femme fatale z krwi i kości. Mądra i piękna, a do tego wpływowa, wyzwolona, ginekolog, baronowa i członkini loży masońskiej. Niezwykle barwna postać, dodająca lekturze jeszcze więcej charakteru i przydająca jej napięcia, które sprawia, że trudno wrócić do rzeczywistości po tej niezwykłej lekturze.

Warto sięgnąć po najnowszą powieść wrocławskiego twórcy, ale bądźmy gotowi, że nie jest to lektura do poduszki. Nie dlatego, że przez resztę nocy będziemy śnić krwawe sny, ale dlatego, że wpadniemy w historię po uszy. Odłożenie książki, by zasnąć i wrócić do niej nazajutrz może się okazać zadaniem nad siły.

Share This:

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>